~4.2~ Powrót do "normalności"

niedziela, 28.sierpnia.2011, 19:29

Minęła mi poWoodstock'owa euforia, więc wracam do mojej "normalności", na którą sie składa:
- niechęć do wszystkiego,
- skrajny sceptycyzm,
- brak sił do wstania z łóżka,
- mentalna rozsypka itp.
Nie pomaga mi różnież świadomość, że mój najlepszy przyjaciel ma mnie mocno w dupie i że nie mam pojęcia od czego zacząć pisanie pracy inżynierskiej...

***

Bloga też jakoś nie potrafię normalnie pisać :-/


~4.1~ PoWoodstock'owe wypociny

poniedziałek, 8.sierpnia.2011, 21:24

Jak tylko dowiedziałam się, że The Prodigy będzie na Przystanku Woodstock, stwierdziłam, że muszę tam koniecznie być w tym roku. Chętnych wśród znajomych było kilka osób, więc pomyślałam, że na pewno nie będę jechać sama. No i specjalnie dla Wood'a zrezygnowałam z dobrych praktyk w Warszawie(wypadały na cały sierpień).
W połowie lipca okazało się, że tylko jedna osoba mogłaby jechać i to tylko na sobotę. No cóż... Zawsze to coś.
Tydzień przed wyjazdem jednak okazało się, że mogłabym się zabrać z kolegą i jego znajomymi samochodem (super - wygodniej i bezpieczniej, a przede wszystkim w czwartek). Byłam mega szczęśliwa do środy ok. godziny 18, kiedy kolega zadzwonił z tekstem, że nic z tego.
Po czterach godzinach załamania nerwowego, moja cudowna siostra powiedziała, że mogłaby ze mną pojechać. I ostatecznie pojechałyśmy wieczorem w pierwszy dzień festiwalu.

- ok. 16 godzin podróży + dłuuugie dojście na pole
- okrutnie długie szukanie miejsca na namiot
- chwila załamania przy rozkładaniu cholernie ciężkiego namiotu i pomoc "sąsiadów"
- w dzień gorąc, 20 minut deszczu w piątek, pierwszej nocy zimno
- lodowate mycie się przy kranach
- słońce jarające skórę
- kurz i kolejki do prawie wszystkiego
- pijani Niemcy mówiący kulawo po angielsku
- ludzi ok. 700 tysięcy O_O
- Arka Noego na Dużej Scenie :-P
- kozackie jedzienie w Pokojowej Wiosce Kryszny ^^
- miazga na Farben Lehre
- niekończąca się ilość ludzi na The Prodigy
- średni czas snu, to niecałe 4h dziennie 
- w dzień wyjazdu pobudka o 4.30
- zasuwanie z ciężkimi tobołami na dworzec
- masakra przy wejściu do jedynego(!) pociągu zatrzymującego się w Radomiu
- masakra w ciapągu: ścisk nieziemski, gorąc i wielkie opóźnienia
- ok. 13-14 godzin powrotu w Woodstock'owym pociągu

Ale mimo wszystko: warto było :-D

***

A teraz neo_nka leży w łóżku z 39-cio stopniową gorączką... -_- 


...

piątek, 15.lipica.2011, 15:43


Miałam wrócić i skończyło się jak zawsze...
I jeszcze do tego szablon mi zdechł O_o

***

Będzie taki jak na razie. Mały wybór wśród tych nowych szablonów, a samej nie chce mi się robić -_-'


~3.1~ Kolejne podejście(?)

czwartek, 7.kwietnia.2011, 10:37

Po raz kolejny próbuję wrócić do blogowania, jednak znając mnie i moje nastawienie... No, czarno to widzę. 

Toż to rok minął od ostatniej notki! Trochę się pozmieniało. Właściwie, to bardzo dużo. No bo rok to dużo czasu czy mało? Zdania są podzielone.

*** 

Ogólnie cierpię na jakąś niemoc: do pisania, do czytania, do życia...
Może potrzebuję więcej słońca, nie wiem. Trochę to mnie niepokoi.


~2.2~ Takie tam...

piątek, 26.marca.2010, 20:04


Półtora tygodnia po Targach Szkół Wyższych dowiedziałam się, że Francuz z którym najdłużej rozmawiałam najwidoczniej jest gejem. Z jednej strony nie wiadomo czy to tylko nie plotka, z drugiej jeśli to prawda, to szkoda, że nie mówił tego szczerze - wtedy moglibyśmy pogadać szczerze jak queer z queerem ;->.

~ Ale jak to przemyśleć, to może lepiej, że nie był otwarcie wyoutowany... Jakby nie było Radom jest jednym z najbardziej homofobicznych miast w Polsce :-|...

***

Znajdowanie się pomiędzy dwoma skłóconymi (byłymi) przyjaciółmi jest beznadziejne :-/


**Ciekawym przeżyciem jest grać w kręgle tuż po wypiciu 1/3 wódki ;->**


~2.1~ Może jednak powrót

piątek, 19.marca.2010, 14:42

Poprzednie notki przerzuciłam do kategorii dostępnej tylko dla znajomych (chyba, że źle coś ustawiłam). Można to uznać jako nowy etap.
Jak napisałam w tytule, może tym razem uda mi się powrócić do blogowania. Zobaczymy. W każdym razie postaram się.

Kolejna notka jak się trochę ogarnę i będę miała coś do powiedzenia


it all began...

if you can fly

himlilaevanshuncwotkamonisiaqlily-james-i-resztaglupimadziorekby-mbkatharsis-vampire

then soar

2005
lipiec (2)
sierpien (2)
wrzesień (1)
listopad (1)
grudzień (1)

2006
styczeń (1)
marzec (3)
kwiecień (2)
maj (4)
czerwiec (1)
lipiec (3)
sierpien (1)
wrzesień (3)
październik (1)
listopad (3)
grudzień (3)

2007
styczeń (4)
luty (3)
marzec (5)
kwiecień (4)
maj (4)
czerwiec (4)
lipiec (1)
sierpien (2)
wrzesień (2)
październik (4)
listopad (1)
grudzień (2)

2008
lipiec (1)

2009
marzec (1)

2010
marzec (2)

2011
kwiecień (1)
lipiec (1)
sierpien (2)

a piece of sky